IoT Lab – Rzetelne testy Porównania Porady Nowinki Wiedza techniczna

IoT Lab – Rzetelne testy Porównania Porady Nowinki Wiedza techniczna

iRobot S9+. Czy warto zapłacić niemal 6 000 zł za robota sprzątającego?

Na rynku odkurzaczy automatycznych jest obecnie sporo ciekawych propozycji. Prym w nowinkach, ich implementacji i sprzedaży ich klientom wiedzie marka iRobot.

Gdy szuka się informacji na temat robotów sprzątających, to bardzo często w wynikach wyszukiwania pojawiają się produkty tej firmy. W dyskusjach pod aktualnościami lub artykułami na ten temat można przeczytać wypowiedzi wielbicieli i przeciwników tej marki. Przyznam, że są one niemal w 100% zbieżne z tym, co wywołują produkty marki Apple. Są zagorzali zwolennicy i ich zupełne przeciwieństwo, a wręcz pojawia się hejt.

Nieco historii

O marce przeczytałem pierwsze wzmianki w połowie lat 90tych, gdy szukałem informacji o robotach i trafiłem na wpisy na stronie MIT (Massachusetts Institute of Technology) dotyczące robotów dla NASA i DARPA. Potem ich produkt PackBot brał udział w przeszukiwaniu gruzów World Trade center. Dopiero w 2002 roku pojawiła się pierwszy odkurzacz automatyczny Roomba, a 3 lata później urządzenie do mycia podłóg Scooba. W 2006 roku pojawił się DirtDog, robot sprzątający do zadań specjalnych, którego można było używać do sprzątania patio, a nawet garażu – wciągał liście, duże kawałki różnych elementów.

Kolejnym robotem był Looj, który premierę miał rok później, bo w 2007 roku. Tak się nazywał, a zadaniem tego sterowanego pilotem robota było czyszczenie rynien ze wszelkich zanieczyszczeń.

W tym samym roku poznaliśmy Veroo, czyli robota do czyszczenia basenów.

W 2007 światło dzienne ujrzał także Create – robota sprzątającego, którego można było modyfikować fizycznie, dokładając mu różne czujniki, a nawet kamery, ale także programowo, ustalając nowe tryby sprzątania, poruszania się, czy po prostu modyfikując już istniejące algorytmy.

Firma wywodzi się z najsłynniejszej uczelni technicznej w USA i nadal zatrudnieni w niej inżynierowie pracują nad dopracowaniem swoich urządzeń. Firma wydaje miliony dolarów na wymyślanie coraz ciekawszych rozwiązań, które mają ułatwić ludziom życie.

Wielbiciele marki twierdzą, że inni producenci kopiują rozwiązania iRobota w swoich urządzeniach, lecz przyglądając się większości dostępnych na rynku urządzeń, które nie są oznakowane tą znaną marką, oferują inne projekty i możliwości. Spora część z nich wprowadza nowości i możliwości, których nie oferuje iRobot.

Model S9+ to opus magnum iRobota

Najlepszym i najdroższym robotem sprzątającym w ofercie marki jest model iRobot S9+. Jest to w pewnym sensie klasyczny odkurzacz automatyczny, lecz zastosowano w nim kilka nowinek, które dość wyraźnie odróżniają go od poprzednich konstrukcji tego producenta.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest duża, wręcz gigantyczna, jeśli porównamy ją z poprzedniczkami, stacja ładująca. Jej kształt nie jest przypadkowy, gdyż w stację wbudowano system odsysający kurz i inne nieczystości ze zbiornika w robocie sprzątającym. Tak, odsysającym, co oznacza, że tego zbiornika nie trzeba wyjmować nawet przez miesiąc, bo wszelkie zanieczyszczenia znajdą się w pojemnym worku, który umieszczony jest w stacji ładującej. Oczywiście co jakiś czas i tak trzeba będzie wyjąc zbiornik na śmieci z iRobot S9+ i go po prostu umyć oraz wysuszyć, ale jeśli dobrze zaprogramuje się harmonogram sprzątania, to nie trzeba będzie tego robić co najmniej przez miesiąc, a może i dłużej. Prócz zbiornika warto co jakiś czas, podobnie jak ma to miejsce w podobnych urządzeniach, także przeczyścić filtr powietrza, czujniki w urządzeniu oraz styki ładowania.

Sam robot odróżnia się od poprzednich konstrukcji marki kształtem przypominającym literę D. Podobny kształt ma choćby Neato Botvac D7.

Tak zaprojektowana obudowa pozwala na montaż dużo szerszych szczotek, co sprawia, że urządzenie może sprzątać nieco szybciej niż konstrukcje z mniejszymi szczotkami. Co więcej, w jednym z rogów umieszczono szczotkę boczną z nieco wygiętym pod kątem włosiem, której zadaniem jest dokładniejsze wymiatanie zanieczyszczeń z krawędzi przy ścianach lub meblach, a także z rogów. Do niej także dostosowano oprogramowanie, dzięki czemu urządzenie sunie tuż przy krawędziach i zatrzymuje się aby wymieść wszystko z rogów.

Do mapowania pomieszczeń w iRobot S9+ użyto kamery, która dość dokładnie odwzorowuje plan mieszkania i wszelkich przeszkód, jakie napotyka po drodze.

Co ważne, urządzenie to może komunikować się z innym członkiem rodziny iRobot, czyli robotem mopującym Braava Jet m6. Po dokładnym odkurzeniu mieszkania wyśle informację, by robot mopujący mógł rozpocząć mycie podłogi, aby użytkownik mógł po powrocie do domu zastać mieszkanie czyste, lśniące i pachnące.

Łyżka dziegciu musi być

W porównaniu do poprzednich konstrukcji iRobot S9+ nie wyciszono jednak na tyle, by urządzenie pracowało wyraźnie ciszej od poprzednich odkurzaczy automatycznych producenta.

Mimo iż system odsysania zanieczyszczeń jest skuteczny i pozwala zapomnieć o opróżnianiu zarówno pojemnika w odkurzaczu jak i worka w bazie przez wiele tygodni, to jednak należy pamiętać, że zarówno szczotki główne, boczną oraz rolkę trzeba regularni czyścić z włosów, nitek i innych nawiniętych śmieci. Czujniki oraz złącza ładujące przecierać tak, aby spełniały swoje zadanie, a i kontrolować zabrudzenia filtra, gdyż jeśli będzie on zbyt mocno zabrudzony, to efektywność sprzątania spadnie, a wysilony sprzęt może ulec uszkodzeniu.

Największym problemem dla wielu może jednak okazać się cena zestawu iRobot S9+, która obecnie wynosi niemal 6000 zł! Co więcej, jeśli ktoś chciałby skorzystać z opcji mopowania, to musi dołożyć do tego jeszcze 2750 zł za iRobot Braava Jet m6. Komplet sprzątająco-mopujący mamy zatem za… Tak! Za 8750 zł!!! Całkiem przyjemna sumka.

Niemal 9 000 zł za iRobot S9+ i Braava Jet m6? Czy można mieć to samo taniej?

Przyznam, że rozważając możliwość zakupu urządzenia do automatycznego odkurzania i mopowania, dość mocno brałbym pod uwagę stosunek możliwości do ceny takiego urządzenia lub zestawu.
Pomyślałem i przyznam, że zdecydowałbym się na dobrej jakości odkurzacz automatyczny z funkcją mopowania, tu sprawdzi się świetnie NEEBo Cosmic, który świetnie radzi sobie z mapowaniem pomieszczeń (laser), zapamiętuje mapy i pozwala wybierać pomieszczenie do sprzątania, stawianie wirtualnych ścian w sofcie na smartfona, a także na dokładne sprzątanie pod meblami – jest tylko 2 mm wyższy od iRobota S9+. Do tego jego zbiornik na śmieci można wymienić na zbiornik z wodą i mikrofibrowym mopem. Minusem tego rozwiązania jest to, że trzeba ręcznie zmieniać te elementy. Cena tego robota 2w1 wynosi 1977 zł.

Co by tu jeszcze dodać? Może jakiś dobry odkurzacz pionowy? W końcu nie tylko podłogę odkurzamy, ale też przyda się coś do puchatych dywanów, mebli, pod które robot nie wjedzie, regałów, zakamarków tak schowanych, że nawet tradycyjny odkurzacz może mieć problem z ich doczyszczeniem. Co więcej, ręczny odkurzacz akumulatorowy można zabrać do auta i posprzątać tapicerkę, oraz wszelkie inne zakamarki. Jednym z ciekawszych przedstawicieli tego gatunku urządzeń sprzątających jest NEEBo T10 MIX, który nie dość, że oferuje to, co opisałem wcześniej, ale także łamaną rurę pozwalającą na wygodne sprzątanie pod meblami bez konieczności garbienia się i sięgania do poziomu podłogi. Turboszczotka pozwoli poodkurzać kanapę i wyciągnąć z niej nawet sierść domowych zwierzaków. NEEBo T10 MIX kupowane pojedynczo kosztuje 877 zł.

Jeśli wspominam o kanapach, to może dobierzemy jeszcze akumulatorowy odkurzacz ręczny z wbudowaną lampą UV. Po co takie fanaberie? Ano światło UV jest w stanie dezynfekować otoczenie, eliminując skutecznie roztocza, zarodniki grzybów pleśniowych, bakterie, a nawet wirusy. Nie bez kozery mocne pampy UV montuje się w laboratoriach oraz gabinetach lekarskich, w których włączone na noc eliminują te alergeny i drobnoustroje z powietrza i powierzchni mebli. SOFIE to urządzenie, które ma dość przemyślaną konstrukcję, bo pozwala odkurzać nie tylko powierzchnie kanap, foteli i łóżek, ale przede wszystkim świetnie nadaje się do odświeżania i dezynfekcji materacy, poduszek, koców, pościeli i wszelkich innych powierzchni. Aby odkurzanie było skuteczniejsze, wbudowano w urządzenie specjalne elementy wytrzepujące powierzchnię odkurzaną tuż przed komorą ssącą. SOFIE kosztuje 477 zł.

Sprzątając dom, nie można zapomnieć o oknach. Oczywiście można je myć ręcznie, albo używać specjalnych parowych myjek. Jednakże piszemy o robotach sprzątających, a są specjalne urządzenia do mycia okien. Przydają się szczególnie tam, gdzie użytkownik ma utrudniony dostęp, choćby w przypadkach wysokich okien lub takich, które trudno umyć z zewnątrz. O bezpieczeństwo nie trzeba się obawiać, bo urządzenia te zasilane są przewodowo, ale w przypadku zaniku zasilania w sieci energetycznej mają one wbudowany akumulator pozwalający na przysysanie się do szyby przez około pół godziny, a dodatkowo mocuje się je linką zapobiegającą roztrzaskaniu się urządzenia. Dobrym rozwiązaniem w tej dziedzinie sprzątania jest RoboJet WISO, którego cena wynosi 1059 zł.

Podsumowując cenę tych czterech urządzeń, przy zakupie każdego z osobna, uzyskujemy kwotę 4390 zł. Jest to o około 1500 zł mniej niż zapłaciłbym tylko za iRobot S9+. Aleeeee! Kupując te 4 urządzenia w zestawie, w Awangard, zapłaciłbym tylko 3204 zł!

A może dorzucić coś jeszcze?

Ok, ale czy mógłbym dorzucić coś jeszcze, co mogłoby wpłynąć na samopoczucie i zdrowie domowników? Pewnie i to bez problemów.

Warto pomyśleć o oczyszczaniu powietrza, więc za 577 za sztukę możemy kupić 3 oczyszczacze powietrza NEEBo AIR. Ustawienie jednego w salonie, jednego w sypialni głównej i jednego w pokoju dziecięcym zyskujemy czyste powietrze w całym mieszkaniu. Dlaczego 3, a nie jedno? Warto wiedzieć, że oczyszczacze filtrują powietrze w jednym pomieszczeniu. Otwory drzwiowe nie wpływają na skuteczność oczyszczania powietrza we wszystkich pomieszczeniach w domu. Zapomniałem, wspomnieć, że oczyszczaczami można wygodnie sterować za pomocą aplikacji na smartfona, w tym korzystając z asystentów głosowych!

Mało? Bez problemu można pokusić się o kolejne urządzenie, które pozwoli czyścić podłogi twarde z nawet bardzo mocnych i zaschniętych zabrudzeń, polerować je, a nawet woskować! Takim urządzeniem jest choćby MOPA. Dwa przeciwbieżnie obracające się krążki, do których można mocować różnego rodzaju nakładki (w zależności od czynności) oraz zbiornik na płyn (odpowiednie środki należy dobierać tak, aby nie uszkodziły urządzenia) sprawiają, że podłogi będą lśniły jak nowe. MOPA kosztuje 577 zł.

Aby jeszcze lepiej kontrolować sen własny oraz dziecka można pomyśleć o niani elektronicznej z jonizatorem powietrza NEEBo IBABY Air za 377 zł lub specjalnej lampce NOX za 777 zł. NOXa można obsługiwać za pomocą aplikacji mobilnej, która dobierze kolor oraz dźwięki tak, aby zasypianie było szybsze, sen głębszy i spokojniejszy, a i sprawdzi się jako skuteczny budzik.

Jeśli chodzi o monitorowanie snu, do zestawu można dorzucić pas na materac ze specjalnym czujnikiem NEEBo Sleep RestON za 677 zł. Urządzenie skutecznie monitoruje ruchy śpiącej osoby, a dane przetwarzane są przez aplikację, która współpracując z lampką NOX, postara się poprawić jakość odpoczynku, dzięki czemu obudzimy się bardziej wypoczęci i pełni energii.

Jak widać 9000 zł za zestaw dwóch urządzeń iRobot S9+ i Braava Jet m6 można spożytkować w inny sposób. Czy lepszy, to już musicie odpowiedzieć sobie sami. Ja wiem, co kupię, aby utrzymać swoje mieszkanie w czystości i żyć w komforcie.

Sprzęt do testów i porównań dostarczył sklep Awangard.

Zapraszamy do komentowania i przesyłania treści za pomocą kanałów społecznościowych. Twórcy najciekawszych komentarzy w danym tygodniu mają szansę otrzymać ciekawe nagrody.

Facebook Comments